TEATRALNE

Zgodnie z obietnicą ogłaszamy konkurs. Poznaliście już  "Przygody Pchły Szachrajki" w wykonaniu aktorów Teatru Narodowego, a teraz... WASZA KOLEJ! Wybrany z dostępnych poniżej fragment wiersza Jana Brzechwy przedstawcie na swój sposób. Nagrajcie filmik i wyślijcie nam go na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Do zabawy zachęcamy wszystkich :) Wciągnijcie do zabawy mamę, tatę, siostrę, brata... Wszelkie formy przedstawienia tych fragmentów są dozwolone (recytacja, mini domowy spektakl, kukiełki, co tylko macie w głowach...). Na filmy czekamy do 25.03.2020 roku. Dzieci i młodzież muszą do swojego nagrania dołączyć informację o RODO wraz ze zgodą rodziców, którą wyślemy chętnym w wiadomości prywatnej. Oczywiście, prosimy o przesłanie ich drogą elektroniczną (razem z filmem). Pokażcie, że nie nudzicie się w Waszych domach! Dla zwycięzców Bielski Dom Kultury przewidział nagrody.

Fragm. 1.

Pchła Sza­chraj­ka po obie­dzie

Do cu­kier­ni brycz­ką je­dzie,

Już z da­le­ka wi­dać z brycz­ki

Pur­pu­ro­we rę­ka­wicz­ki.

Pchły ciast­ka­mi zwy­kle gar­dzą,

Na­sza zaś lu­bi­ła bar­dzo

Tar­to­let­ki, pa­pa­ta­cze,

Pty­sie, bezy i sę­ka­cze,

Rur­ki z kre­mem, tort z wi­śnia­mi

I ba­becz­ki z ma­li­na­mi.

Wcho­dzi śmia­ło do cu­kier­ni,

W pas kła­nia­ją się odźwier­ni,

Już kel­ne­rzy przy­ska­ku­ją,

Grzecz­nie w rącz­kę ją ca­łu­ją.

"Dzi­siaj rur­ki z kre­mem zjem,

Bo ogrom­nie lu­bię krem.

Pro­szę po­dać ze trzy­dzie­ści,

Sto­lik wię­cej nie po­mie­ści!"

Przy sto­li­ku Pchła za­sia­dła,

Jed­ną rur­kę z kre­mem zja­dła,

Zo­sta­wi­ła peł­ną tacę.

"Za tę jed­ną rur­kę pła­cę!"

Wsta­ła, wy­szła, od nie­chce­nia

Po­wie­dzia­ła: "Do wi­dze­nia!"

I mi­gnę­ły tyl­ko z brycz­ki

Pur­pu­ro­we rę­ka­wicz­ki.

Bar­dzo dzi­wią się kel­ne­rzy:

"Jak ro­zu­mieć to na­le­ży?

O trzy­dzie­ści ru­rek pro­sić,

A po jed­nej mieć już do­syć?"

Na­gle pa­trzą: co to? Cze­mu

W rur­kach wca­le nie ma kre­mu?

Wszyst­kie pu­ste! Co za kwe­stia?

Zja­dła cały krem ta be­stia!

Tak się prze­jął tym cu­kier­nik,

Że przy­pa­lił słod­ki pier­nik

I za­wo­łał: "Pro­szę mi tu

Ku­pić ju­tro flasz­kę fli­tu,

Gdy znów przyj­dzie Pchła prze­klę­ta,

Rur­ki z kre­mem po­pa­mię­ta!"

Fragm. 2.

Pchle za­chcia­ło się bre­we­rii,

Po­szła więc do me­na­że­rii.

Wła­śnie słoń po dro­dze drep­tał,

Pchły o mało nie roz­dep­tał.

Pa­trzy: Cóż to za ździe­beł­ko?

"Co tu ro­bisz, pani Pcheł­ko?"

Pchła stuk­nę­ła pa­ra­sol­ką:

"Je­stem pchłą, lecz przy tym Po­lką!

Żądam więk­szej ga­lan­te­rii,

Pa­nie sło­niu z me­na­że­rii!"

Słoń po­krę­cił grzecz­nie trą­bą

I po­wia­da: "Je­stem Jom­bo,

Przy­je­cha­łem tu z Co­lom­bo."

Rze­cze na to Pchła do sło­nia:

"A ja je­stem ro­dem z Bło­nia,

Tam plan­ta­cję mam wzo­ro­wą,

Sa­dzę na niej kość sło­nio­wą.

Obok domu dla ka­pry­su

Trzy­mam sta­le sto ty­gry­sów,

Sto kan­gu­rów, sto lam­par­tów,

Ze mną, pa­nie, nie ma żar­tów!"

Słoń po­krę­cił trą­bą grzecz­nie:

"Rze­czy­wi­ście nie­bez­piecz­nie."

Po­tem upadł na ko­la­na

I po­wie­dział: "Uko­cha­na,

Ta­kiej wła­śnie pra­gnie żony

Jom­bo, słu­ga uni­żo­ny."

Pchła usia­dła mu na kar­ku,

Prze­je­cha­ła się po par­ku,

Wresz­cie rze­kła: "Dro­gi Jom­bo,

Im­po­nu­jesz mi swą trą­bą,

Ale tyl­ko trą­bą. Za­czem

Mo­żesz zo­stać mym trę­ba­czem."

Fragm. 3.

Przed ocza­mi Pchły Sza­chraj­ki

Sta­je na­gle za­mek z baj­ki.

Do­oko­ła groź­ne wie­że,

Każ­da wie­ża zam­ku strze­że,

W wie­żach stra­że i ry­ce­rze.

Zo­ba­czy­li Pchłę z da­le­ka -

Kto to taki? Straż nie zwle­ka,

Szyb­ko sia­da na ru­ma­ki,

Żeby spraw­dzić, kto to taki.

Już do zam­ku Pchłę pro­wa­dzą

- Niech tłu­ma­czy się przed wła­dzą.

Wcho­dzi Pchła do wiel­kiej sali,

Gdzie ry­ce­rze się ze­bra­li,

Ser­ce mało jej nie pęk­nie,

Pa­trzy wo­kół: jak tu pięk­nie!

Scho­dy z sa­skiej por­ce­la­ny,

Barw­ne ścia­ny i dy­wa­ny,

Pod su­fi­tem słoń­ce pło­nie,

A w ko­ro­nie na swym tro­nie,

W dłu­gim płasz­czu z gro­no­sta­jów

Sie­dzi mło­dy król Baj­ba­ju,

Dum­ny wład­ca tego kra­ju.

Pchła więc dwor­ski ukłon skła­da

I do kró­la tak po­wia­da:

"Jam księż­nicz­ka Bia­ło­licz­ka

W pur­pu­ro­wych rę­ka­wicz­kach,

Je­stem cór­ką kró­la z baj­ki,

Wład­cy wy­spy Pa­ta­taj­ki,

Pa­łac mam z czy­ste­go zło­ta,

W por­cie stoi moja flo­ta,

Sto okrę­tów na ko­twi­cy

Strze­że por­tu i sto­li­cy.

Z pu­cho­we­go wsta­łam łoża

I tak pły­nąc po­przez mo­rza

Szu­kam męża w ob­cym kra­ju."

Rze­cze na to król Baj­ba­ju:

"Co dziś mamy? Kwie­cień? W maju

Poj­mę damę tę za żonę.

Król po­wie­dział - za­ła­twio­ne!"

I do Pchły pod­cho­dzi dwor­nie,

Przed nią skła­nia się po­kor­nie,

Już ry­ce­rze dla pa­ra­dy

Wy­cią­gnę­li swo­je szpa­dy,

Już pod­bie­gły dwor­skie służ­ki

Uca­ło­wać jej pa­lusz­ki

I w nie­speł­na pół go­dzi­ny

Ob­wiesz­czo­no za­rę­czy­ny.

Na­raz wbie­ga Kanc­lerz Pań­stwa:

"Pro­szę pań­stwa! Pro­szę pań­stwa!

Naj­ja­śniej­szy Pa­nie! Pono

Pchła ma zo­stać two­ją żoną?

Wszak to wca­le nie księż­nicz­ka,

Lecz od gło­wy do trze­wicz­ka

Pchła zwy­czaj­na, Mo­ści Kró­lu!"

Za­ro­iło się jak w ulu,

Bie­gną pa­nie i dwo­rza­nie,

Po­ru­sze­ni nie­sły­cha­nie,

Straż zam­ko­wa i ry­ce­rze,

Kasz­te­la­ni, masz­ta­le­rze,

Mi­ni­stro­wie pa­trzą z trwo­gą

I zro­zu­mieć nic nie mogą.

Król wziął szkło po­więk­sza­ją­ce:

"Pchła! To ja­sne jest jak słoń­ce!

Pro­szę po­dać mi na­haj­kę,

Bym uka­rał Pchłę Sza­chraj­kę!"

Pchła, rzecz pro­sta, nie cze­ka­ła,

Pa­ra­sol­kę swą zła­pa­ła,

Zbie­gła na dół jed­nym su­sem

I ucie­kła szyb­kim kłu­sem.

Król był bar­dzo roz­gnie­wa­ny,

Zbiegł po scho­dach z por­ce­la­ny:

"Łap­cie! - wo­łał - łap­cie, ga­pie!"

Ale ta­kiej nikt nie zła­pie

Po mie­sią­cu Pchła z wy­pra­wy

Po­wró­ci­ła do War­sza­wy.